Elvira napisal(a):
> Joe wrote:
> > dlaczego kobiety odchodza od partnerow?
> Podejrzewam, ze z tych samych przyczyn, dla ktorych mezczyxni odchodza od
> swoich partnerek.
dlatego ze sa dla nich za dobre?
> > mam wylacznie na mysli
> > przypadki, kiedy bylo im dobrze, lub za dobrze.
> Gdyby bylo dobrze, nie odchodzilyby.
i tutaj moglibysmy skonczyc polemike, bo widze ze kompletnie nie zrozumialas
sensu mojego listu.
> Moze w mniemaniu mezczyzny bylo
> idealnie, ale to nie znaczy, ze podobnie myslala kobieta, ktora z nim byla.
niewazne jak bylo w mniemaniu mezczyzny. Nikt normalny, czy nienormalny nie
powie ci ze bicie, picie, brak szacunku, zlosc i tym podobne sa normalnym i
odzownym towarzyszem zycia dwojga ludzi. jego mniemanie jest tu nie wazne.
> > Historia zna wiele
> > tego typu "wyjatkow". Chociazby Norma Jean, ktora
> > odeszla od meza w
> > szpony chlajacego macho. jak sama sie wypowiadala: "moj > poprzedni maz
> > byl wspanialym cieplym, inteligentnym czlowiekiem. nigdy > mnie nie
> > skrzywdzil".
> To byla odpowiedx na pytanie "dlaczego opuscilas meza?" Watpie.
dokladnie tak. byl dla niej za dobry, zeby nie powiedziec nudny w swojej
przewidywalnosci, rozsadku i opanowaniu. ale to nadal nie jest dla mnie
odpowiedzia
> > co siedzi takiego w kobiecym rozumie, moze genach,
> > usposobieniu, ze pcha sie podswiadomie tam gdzie zamiast > sielanki
> > jest syf i zlo?
> Uogolnienie, a do tego glupie.
twoim zdaniem; dla mnie glupie jest to, ze nie potrafisz tego dostrzec.
> > Zycie potwierdza, ze kobiety bardziej przywiazuja sie
> > do zaplutych pijanych macho,
> Wiekszosc kobiet, ktore znam woli inteligentnych mezczyzn, i zdecydowanie
> bez nalogow.
ale ja nie napisalem "Srodowisko Elviry potwierdza...", tylko "Zycie
potwierdza" - statystycznie. Gratuluje rozsadnych przyjaciolek!
>A zapluty i zapijaczony macho jest odpowiedni dla pustej
> kobietki bez wiekszych wymagan.
byc moze to jest odpowiedz na moje pytanie... tylko strasznie duzo byloby
tych "pustych kobiet"
> > ktorzy do tego bija
> Zadna kobieta nie chce byc z czlowiekiem, ktory ja biej. Tutaj juz grubo
> przesadziles.
jakbym powiedzial, ze "Zadna kobieta nie chce byc z czlowiekiem, ktory ja
biej" to na pewno bym przesadzil. To Twoje slowa. Natomiast faktem jest ze
wiele z tych bitych kobiet mialoby szanse i okazje (warunki), aby odejsc od
tego ktory je bije. Niestety, rzadko tak sie dzieje.
> > i nie przejawiaja
> > najmniejszej checi ucywilizowania sie,
> Kolejna przesada.
no nie wiem, moze i przesada, ale wieksza przesada jest dla mnie sasiadka,
ktora stary regularnie dzien w dzien leje od 30stu paru lat.
> > czy chociazby wychowywania
> > wlasnych dzieci, niz do partnerow, z ktorymi w
> > jakichkolwiek
> > perspektywach osiagnelyby wiecej?
> Wydaje mi sie, ze odeszla niedawno od Ciebie dziewczyna.
Kiepski z Ciebie psycholog. Wiem do czego zmierzasz - nie, nie mam zadnych
urazow do kobiet, a od sierpnia jestem szczesliwym mezem i moze niedlugo (mam
nadzieje) rowniez ojcem.
> Byles przekonany,
> ze dajesz jej wszystko i ze jestes dla niej idealnym partnerem. A mimo to
> odeszla i prawdopodobnie do jakiegos podejrzanego wedlug Ciebie typa.
to ciekawy scenariusz.
> Stad
> te wszystkie przesadzone uogolnienia.
kiedys pewien filozof powiedzial (przepraszam znow nie pamietam nazwiska), to
brzmialo mniej wiecej tak: "przecietny czlowiek postrzega swoje zycie w wielu
barwach, ktorych sily nie bylby w stanie owladnac swoim rozumem, rozsadkiem i
wszelkimi zasadami zycia. Dla tych, ktorzy widza wszystkio glebiej i
dosadniej, istnieje tylko czarny i bialy kolor". Wszystko jest przewidywalne.
Wszak Elviro jestesmy tylko zwierzetami niech sie znajdzie jeden na tysiac co
to altruista bedzie - sila w ogolniku, wiekszosc dba o swoja dupe (wiem,
kolejne beznadziejne porownanie)
> > Kiedys pewien naukowiec wyglosil
> > teorie, z ktora coraz trudniej mi jest sie nie zgodzic: > "w obecnych
> > czasach statystyczna kobieta jest plytka, smutna i
> > zalosna, zeby nie
> > powiedziec niedorozwinieta psychicznie i emocjonalnie.
> Nie zgodze sie. Z kolejnym rokiem wzrasta liczba kobiet z wyzszym
> wyksztalceniem i tych, ktore podjemuja prace naukowe.
No tak, tylko wiesz niestety nijak sie to ma do tego o czym pisze. Wez na
przyklad ksiezy w USA. Ludzie duchowi a dzisiaj slyszalem o rozpoczeciu
procesow przeciwko kilkunastu z nich o wieloletnie molestowanie dzieci. Nie
powiesz mi, ze stojacy bardzo wysoko w hierarchi koscielnej ksieza zaszli tak
daleko swoja glupota i prymitywnoscia. Oczywiscie, to ludzie oczytani,
wyksztalceni, sprytni, inteligentni, ale ich zdrowie psychiczno-emocjonalne
jest nad wyraz spaczone. Takich przypadkow mozna podac sekti; przypomina mi
sie kilka znajomych "pan psycholog" co to innym doradzaly, a same w zyciu
straszny balagan mialy. Konkludujac - niech ci sie nie wydaje, ze jak ktos
jest madrym uczony, to w partnerstwie rowniez kieruje sie rozsadkiem i
rozwaga.
> Ambicje zawodowe
> zaczynaja byc wazniejsze niz zalozenie rodziny.
to juz inna tragiczna historia,
> Wobec takich faktow trudno
> jest mi przyznac racje temu pseudo-naukowcowi. Chyba, ze przeprowadzal swoje
> badania na jednej, wybranej przez siebie grupie kobiet. Jestem pewna, ze
> znajdzie sie wiele plytkich dziewczyn, ale to nie jest zadna regula.
regula na co? na to ze tak czy siak beda dazyly w partnerski absurd!?
oczywiscie ze jest!
> Wystarczy spojrzec ile kobiet podejmuje studia, ile uzyskuje tytuly naukowe.
nijak sie to ma do inteligencji zwiazkowej. Wiekszosc profesorow z mojej
uczelni (doktorzy, dr. habilitowani) to ludzie po rozwodach i ciezkich
przezyciach partnerskich. Chcesz wrzucic ich wszystkich do worka z
napisame "idioci" ?
> Wzgledem ostatnich lat jest to tendencja wzrostowa. Coraz wiecej
> przedsiebiorstw jest prowadzonych przez kobiety.
uwierz mi, ze nie jest to powodem ich inteligencji. Idac Twoim tropem,
moznaby przyjac ze 50 lat temu kobiety byly skonczonymi kretynkami (bo nie
piastowaly prawie zadnych waznych funkcji). A przeciez to nie prawda; co
wiecej byly na tyle samo rozwiniete i inteligentne co dzisiaj. Kobiety to nie
mutanty popromienne, ktorym przybylo 600gram mozgu w ciagu 50 lat.
> Prosci ludzie byli i beda
> zawsze, nie ma na to rady.
bardzo dobrze ze nie ma.
> To samo mozna powiedziec o mezczyznach. Zwlaszcza
> obserwujac zachowania pseudo-kibicow, band tzw. dresiarzy itp.
bez komentarza, chyba za daleko odchodzimy od watku glownego...
> Poza tym
> ostatnio badania statystyczne dowiodly, ze wiecej kobiet niz mezczyzn chce
> kontynuowac edukacje po zakonczeniu szkoly sredniej.
co nie zmieni, nie zmienilo i nie zmienia faktu ze wiekszosc z nich bedzie
zyla w absurdalnym zwiazku, tracac szacunek i wiele temu podobnych...
> > w zyciu
> > potrzebuje partnera, ktory bedzie we wszelkich
> > porownaniach stal
> > nizej od niej.
> Nie wiem, ja czuje inaczej. Moj partner powinien byc na rownym poziomie ze
> mna, bo tylko wtedy mozemy sie zrozumiec i czuc ze soba dobrze.
Elviro, to slogan z podrecznika o "zyciu w spoleczenstwie", albo grzmot
neuronowy ksiezniczki spiacej na ziarnku grochu. Wszyscy wiemy ze to
co "powinno", a to co jest, to jak iluzja i rzeczywistosc.
Przepraszam, nie potrafie wyobrazic sobie sytuacji gdzie partnerzy sa na
rownym poziomie. Taki zwiazek jest nudny i monotonny. Jednak jesli mowa
o "powinien" i tego typu zyczeniach, to ja bym sobie chcial, aby moja
partnerka byla na wyzszym poziomie ode mnie. dzieki temu kazdego dnia moglbym
sie uczyc czegos nowego od niej, doswiadczac nowych stanow, bylaby dla mnie
prawdziwa motywacja, checia bycia lepszym, madrzejszym i silniejszym. w czyms
takim potrafilbym sie odnalezc i isc do przodu. na takim samym poziomie to
moglibysmy sie polozyc w lozku przed telewizorem i wegetowac piecdziesiat lat.
> "Innej
> sytuacji sobie nie wyobrazam. Zreszta sam rzeczownik "partner" pochodzi od
> "partnerstwa", slowa ktore samo w sobie niesie przeslanie o rownosci.
nie do konca. sprawdzalem na necie (proponuje wiem.onet.pl i slownik pwn).
Rowniez Doroszewski nie wspomina o "rownosci". Chociazby partnerzy w
biznesach nie musza przeciez byc na tym samym poziomie. A partnerzy w zwiazku
(bo stosunki miedzyludzkie mamy na mysli) to ludzie towarzyszacy sobie
nawzajem w zyciu. Nie posuwalbym sie do twierdzenia, ze rowni.. Nie ma ludzi
rownych.
> Dlatego powyzszy argument jest wedlug mnie idiotyczny, chocby z
> lingwistycznego punktu widzenia.
oj z lingwistycznego jest jak najbardziej sluszny! moga byc inne, nie wiem.
> > wtedy badac przy nim, przywiazujac sie, pomagajac i
> > cierpiac, bedzie podswiadomie czula sie lepiej w probie > ratowania
> > kogos, kto jest jeszcze bardziej zalosny niz ona sama.
> Ten naukowiec musi byc strasznym mizoginem. A opinia czlowieka uprzedzonego
> do jakiejkolwiek grupy ludzi nie moze byc obiektywna, a tym samym uznana za
> wartosciowa.
moze byc. i na ogol w ten sposob powstaja kolejne twierdzenia. ktos ma
uprzedzenie i drazy je, robi badania, analizy, statystyki, i (jako naukowiec)
dopiero kiedy sie to potwierdzi, wyglasza swoje zdanie w oparciu o
przeprowadzone badania
>Zreszta jezeli juz powolujesz sie na czyjes slowa, to warto
> byloby podac chociaz imie i nazwisko autora.
wiem o tym, pamietam ze szkoly podstawowej, kiedy robilem referaty na zajecia
ZPT. Myslalem, ze przyjelo sie tez, ze jesli zrodlo nie zostalo podane, to
oznacza ze sie go po prostu nie posiada.
> Nie wspominajac juz o tytule i
> miejscu, gdzie ukazala sie publikacja, o ktorej wspominasz.
ok, nie wspominajmy.
> > rozsadek nie
> > wchodzi tutaj w gre.
> No wlasnie w tym co napisales, jakos brakuje zdrowego rozsadku.
otoz to! cale badania sprowadzaja sie w sumei do tego
... wiecej »