[Bardzo dlugie i offtopiczne, ale co zrobic...]
Ronan wrote:
> Zapewne znacie historie slynnego przekretu Alana Sokala.
Samego artykulu Sokala mnie czytalem, sprawe znam tylko "z drugiej
reki", czyli z omowien i dyskusji (glownie w Physics Today). Chyba
"przekret" nie jest najlepszym slowem, bo kojarzy sie z oszustwem,
a "Sokal hoax" nie byl oszustwem, raczej wyglupem. Ale to tylko
taka uwaga na boku.
> Moje pytanie jest proste. Czyje posrod Was jest ktos, kto uwaza, ze
> mechanike kwantowa mozna, lub nalezy, zaprzegac do wyjasniania swiadomosci,
> albo szerzej; ze fizyke mozna zaprzegac do nauk spolecznych
Pytanie jest (zapewne) nieprecyzyjne, bo oczywiscie latwo
wskazac dziedziny, w ktorych fizyka - i mechanika kwantowa
w szczegolnosci - jest "zaprzegana do wyjasniania swiadomosci".
Prowadzi sie na przyklad badania, w ktorych za pomoca EPR bada sie
aktywnosc roznych czesci mozgu w odpowiedzi na okreslone kategorie
bodxcow - no a EPR to przeciez fizyka, i to w dodatku kwantowa.
Inny przyklad: z analiz zapisow EEG wynika, ze EEG - czyli pewien
zapis aktywnosci mozgu, a wiec posrednio sama aktywnosc mozgu
- jest chaotyczne w stanach "zdrowych", regularne zas w stanach
patologicznych (gleboka anestezja, atak epilepsji). Za pomoca
moze nie tyle samej fizyki, ile pewnych modeli zaczerpnietych
z fizyki mozna badac zachowania spoleczenstw (czy tez ich
czesci) w pewnych sytuacjach. I tak dalej. Zatem odpowiedx jest
trywialna - owszem, fizyka jest zaprzegana do psychologii
(aktywnosc mozgu), biologii i medycyny, a takze pewnych zagadnien
spolecznych (socjologia, ekonometria). W tych jednak zastosowaniach
fizyka wystepuje jedynie jako narzedzie i mniemam, ze nie o to
Ronanowi idzie.
Sadze, ze idzie raczej o redukcjonizm. Ciag pytan: Czy psychologie
da sie zredukowac do biologii? Biologie do chemii? Chemie do
fizyki? Jak dotad udalo sie zredukowac chemie do fizyki, trwaja
prace nad redukcja biologii do chemii, ale redukcja ta jest bardzo
daleka od ukonczenia. I nie idzie przy tym o sprawy czysto
"techniczne", ale o pytanie fundamentalne: Czy w ogole da sie to
zrobic. Poki ktos tego nie zrobi - o ile zrobi! - nie wiadomo.
O redukcji psychologii do biologii sie nie wypowiadam, bo sie
na tym nie znam. Poniewaz jednak lancuch jest z cala pewnoscia
przerwany (czy tez raczej: nie zostal zamkniety) pomiedzy biologia
a chemia, nie ma podstaw _naukowych_ mowic, ze cala domena
psychologii, cala swiadomosc, to tylko makroskopowe przejawy
efektow kwantowych lub cos w tym guscie. [Na zyczenie i za
odpowiednia gratyfikacja moge wyprodukowac sporo podobnie
brzmiacych okraglych sformulowan, ktore nic w gruncie rzeczy nie
znacza, ale ktorymi mozna epatowac postronnych :-)]
Fizyka moze natomiast dostarczac pewnych pomyslow i intuicji,
ktore choc nie sa sensu stricto naukowe, moga byc poznawczo
plodne - jak powiadal Einstein, "research is for insight,
not numbers" (z nader specjalnymi pozdrowieniami dla pana T.).
Oto cztery przyklady:
1. Oszalamiajace sukcesy osiemnastowiecznej mechaniki sklonily
owczesnych matematykow i filozofow do skrajnego redukcjonizmu:
demon Laplace'a (gdyby znal wszystkie polozenia i pedy czastek
Wszechswiata, moglby odtworzyc jego przeszlosc i przewidziec
przyszlosc), "hipoteza Boga nie jest potrzebna" lub co najwyzej
Bog-Wielki Zegarmistrz deistow, czlowiek-maszyna Lametrie (sp?).
Wiele, bardzo wiele osob na tym etapie w gruncie rzeczy pozostalo
(pomijam juz fakt, ze byla to oficjalna doktryna za ancient
regime'u), co najwyzej zamieniajac mechanike klasyczna na mechanike
kwantowa (i wykazujac sie przy okazji niezrozumieniem tejze).
2. Jedynka upadla z dwu powodow. Pierwszym byla mechanika kwantowa,
zasada nieoznaczonosci zas w szczegolnosci. Skoro nie mozna
nieskonczenie dokladnie jednoczesnie zmierzyc polozeia i pedu
czastki, to demon Laplace'a pracowal nie bedzie. A zatem, mechanika
kwantowa wyklucza pelny determinizm. Co wiecej,
zasada nieoznaczonosci tak gleboko wniknela w cala kulture
naukowa, ze Ronan uznaje fakt, iz akt pomiaru wplywa na obiekt
pomiaru za truizm.
> (oczywiscie nie mam na mysli truizmow, z rodzaju "akt pomiaru
> wplywa na obiekt pomiaru").
Ja jednak ten truizm przywoluje, bo choc truizm, to wazny.
3. Mechanika kwantowa wyklucza pelny determinizm, ale poniewaz
stala Plancka jest malutka, roziary ludzi sa duze, to moze choc
mamy determinizm choc w przyblizeniu? Fizyka podsuwa intuicje
(nie dowod naukowy!), ze raczej nie. Oto mniej wiecej trzydziesci
lat temu odkryto tak zwany chaos. Okazuje sie, ze sa pewne uklady
nadwrazliwe na warunki poczatkowe: Niezwykle mala odchylka "na
poczatku" moze prowaqdzic do kolosalnych roznic "po pewnym czasie".
Gdy uswiadomimy sobie, ze odchylki wystepuja takze nawet w trakcie
obliczen (bo, nie znajac rozwiazan analitycznych, poslugujemy
sie metodami przyblizonymi i liczymy na komputerach ze skonczona
dokladnoscia (mozemy zapamietac tylko skonczona ilosc cyfr rozwiniecia
dziesietnego jakiejs liczby)), prowadzi nas to do (intuicyjnego, nie
naukowego) wniosku, ze nawet gdyby in principio udalo sie jakies
zagadnienie (na przyklad swiadomosc) zredukowac do modelu fizycznego,
bardzo prawdopodobne jest, ze nic _praktycznego_ by z tego nie wyniklo,
bo model moglby sie okazac numerycznie nieprzewidywalny. Co wiecej,
niektore procesy moga okazac sie "praktycznie niemodelowalne", bo
wymagaja uzycia tak wielu zmiennych, ze zadnych praktycznych
wnioskow z uzycia takiego modelu wyciagnac sie nie da. To byl
ostateczny powod smierci demona Laplace'a, ktory po odkryciu zasady
nieoznaczonosci zachwial sie, ale nie upadl.
4. Powyzsze fizycy wiedza, a przynajmniej wiedziec powinni. Nie
wszyscy byc moze zdaja sobie sprawe z istnienia takiej oto
ekstrapolacji zasady nieoznaczonosci. "Akt pomiaru wplywa na
obiekt pomiaru". Zastosujmy to do naszego redukcjonizmu biologii
do chemii i fizyki. Prosze zwrocic uwage, ze badajac na
przyklad funkcjonowanie komorek nie ogladamy ich "takimi, jakimi
sa", a tylko (jakos tam) zaklocajac ich funkcjonowanie. Co wiecej,
im dokladniej chcemy poznac dana komorke, tym dokladniej musimy
ja zabic (zeby z niej wyjac na przyklad DNA w celu zsekwencjonowania).
_Mozliwe_ jest zatem, ze zycie w swojej istocie wymyka sie
naszym obserwacjom: obserwacja tak zakloca komorke, ze "istota
zycia" nam umyka i jest to cena, jaka placimy za uzyskanie informacji
o funkcjonowaniu komorki. Mozemy co prawda wierzyc, ze informacja
uzyskana z zabitych komorek poprawnie opisuje funcjonowanie innch,
podobnych komorek, ale jest to w gruncie rzeczy nasza wiara (ktora
to wiare bez watpienia wyznaja biolodzy, biochemicy i lekarze).
Co z tego, ze zgromadzimy mnogosc danych
o chemixmie komorek, pomierzymy prady w kanalach jonowych,
zsekwencjonujemy DNA etc, gdy dane te nie pozwola nam na
odtworzenie (stworzenie od nowa?) _zywej_ i prawidlowo
funcjonujacej komorki, choc pozwola na przyklad na stworzenie nowego
lekarstwa leczacego _inne_ komorki? Gdyby tak bylo, to oczywiscie
o zadnym redukcjonixmie biologii do fizyki mowy byc nie moze.
Non nobis, Dominae: Watpliwosci te zglosil sam Werner Heisenberg.
Z pozdrowieniami od doktora Frankensteina,
Pawel Gora
Institute of Physics, Jagellonian University, Cracow, Poland
For every problem there is one solution which is simple, neat and wrong.