mazurekaneta wrote:
> witam!!
> nie chce nikogo urazic tym, co tu napisze, ale wydaje mi sie, ze to nie
> psy sa wszystkiemu winne, ale czlowiek.
To jasne i chyba nikt na tej grupie nie obwinia psow. Za psa zawsze
odpowiada, a przynajmniej powinien odpowiadac jego wlasciciel.
> szlag mnie trafia, jak widze 50-letnia
> babcie (a widze takie) jak idzie na spacer ze swoim 70 kilogramowym
> rotem, bernard, albo innym grzmotem, ktory wielkoscia i masa przerasta
> cala jej rodzine.
Znam pare 50-letnich babc, ktore potrafia ustawic cala rodzine z psem
wlacznie, a jak by je sfora rotow opadla, to marny ich los;-)
Mysle, ze nie o to chodzi, zeby wiecej wazyc od psa, tylko zeby panowac
nad nim pomimo, ze jest silniejszy. W przeciwnym wypadku np. mastify
moglyby posiadac tylko grubasy powyzej 100kg. Wlascicielka hodowli dogow
de bordeaux jest szczuplutka, drobniutka paniusia, a olbrzymy patrza jej
w oczy i zadnemu nawet do glowy nie przyjdzie, zeby bryknac. Slowem, w
tej dziedzinie trzeba miec raczej w glowie, niz w miesniach :-)
oczywiscie psinka nie ma kaganca, bo to przeciez "...lagodny
> piesek - jeszcze nikomu nie zrobil krzywdy..." ale wystarczy, ze piesek
> wypatrzy np. kotka i babcia leci za pieskiem niczym w zaprzegu(pod
> warunkiem, ze ma sile sie utrzymac).
Piesek mieszkajacy wsrod ludzi, w bloku nie ma prawa gonic za kotem,
dzieckiem, czy kimkolwiek. Jesli goni, to
wina wlasciciela. Moze miec
chec pogonic, bo to instynkt, ale powinna wystarczyc komenda, zeby
zrezygnowal z zamiaru. Jesli sasiedzi dostaja histerii na widok psa, to
nic sie nie stanie, jesli nawet lagodnemu psu zalozymy na chwile
kaganiec. Jesli pies jest rzeczywiscie lagodny i dobrze ulozony, to
oddaliwszy sie troche mozemy przeciez kaganiec zdjac. To dla zachowania
stosunkow dobrosasiedzkich ;) Agresywne psy musza chodzic w kagancach,
to chyba logiczne.
> i kto
> jest winny? PIESEK!! dlatego, ze ma durnego wlasciciela bez wyobraxni. moze
> sie myle, ale pies nigdy nie bedzie przewidywalny dla czlowieka.
Madry wlasciciel potrafi przewidziec zachowania psa i wlasnie dlatego
madrzy wlasciciele nie spuszczaja psa ze smyczy w miejscach gdzie jest
duzo ludzi, czy w poblizu jezdni, jesli trzeba zakladaja kaganiec, nie
wypuszczaja psa bez nadzoru, zabezpieczaja swoj teren tak, zeby pies nie
mial mozliwosci sie wydostac, a przede wszystkim socjalizuja i szkola
swoje psy.
> takich przypadkow jest duzo (za duzo) i za kazdym razem slyszymy to samo:
> ..."on nigdy nie przjawial agresji..."
> ..."nigdy nikomu nie zrobil krzywdy..."
> ..."zawsze byl taki lagodny, dzieci sie z nim bawily..." itd.
Pies nie sluchajacy wlasciciela NIGDY nie powinien byc spuszczany ze
smyczy. Milosnicy psow twierdzacy, ze nie ucza niczego psa, bo to
meczenie zwierzecia (sporo jest takich) krzywdza psa i stwarzaja
zagrozenie dla otoczenia. W osiedlach mieszkaniowych nawet lagodnego i
poslusznego psa powinno sie wyprowadzac na smyczy. Przeprowadzic go
przez teren, gdzie sa place zabaw dla dzieci i gdzie pelno ludzi sie
kreci i spuscic w miejscu mniej uczeszczanym, gdzie nikomu nie bedzie
przeszkadzal.
Gdyby kazdy wlasciciel psa zechcial zainteresowac sie psia psychika i
przeczytal choc jedna "instrukcje obslugi psa", tak jak czyta instrukcje
obslugi nowej pralki, czy innego urzadzenia, to pewnie wszyscy byliby
szczesliwsi i psy, i ich wlasciciele, i otoczenie.
Ale to chyba utopia?
Pozdrawiam Ewa